Bardzo łatwo narzekać, bardzo łatwo wytykać wszelkie wady i niedorobienia, które występują zawsze i wszędzie, bo to jest przecież realny świat a nie rajski ogród.

Polska jest wydmuszką, bo nie ma "naszych" - w domyśle państwowych - zakładów pracy, bo "naszą" ziemię może użytkować obcokrajowiec, bo Polak musi się zajmować zwykłym codziennym staraniem o byt materialny?
A jaka by musiała być Polska by zadowolić tak myślących Polaków? Bo moim zdaniem bardzo łatwo narzekać, bardzo łatwo wytykać wszelkie wady i niedorobienia, które występują zawsze i wszędzie, bo to jest przecież realny świat a nie rajski ogród. Trudniej jednak przedstawić wizję pozytywną, całościową, wszystkich instytucji państwowych, opisać jak one powinny działać, jak powinny współdziałać same ze sobą, jak współdziałałyby z ogólniejszym międzynarodowym otoczeniem, jak by oddziaływały na obywateli. To nie jest łatwe, bo wzajemnych oddziaływań jest bardzo dużo i nikt chyba nie jest w stanie ich wszystkich zidentyfikować a co dopiero opisać przebieg ich działania. Zawsze jednak można stwierdzić, że po to kształcą się różni ludzie należący do "elity", by potrafili takie rzeczy wymyśleć. Oni to właśnie mają wszystko wymyśleć i zrealizować tak, "by było dobrze".
Za czym w takim razie tęskni taki krytykujący Polak? Czy nie tęskni zatem za takim ustrojem w którym to władza zadba o wszystko, to władza zadba o odpowiednią propagandę sukcesu i potęgi Polski, władza zadba o codzienne życie każdego Polaka, o każdy szczegół jego egzystencji, władza zadba o to by Polak nie musiał mieć żadnych dylematów, żadnych problemów? Czy z drugiej strony największej wściekłości takiego Polaka nie wywołują inni ludzie z którymi się styka na co dzień, a którzy radzą sobie jakoś w tym samym otoczeniu, bogacą się i mają powodzenie? Czy nie twierdzi taki Polak, że ci inni na pewno dorobili się jego kosztem, "wyssali" właśnie z niego to co sami mają i gdyby ich nie było to właśnie on mógłby się cieszyć takim samym życiem jaki oni prowadzą? Czy to nie powoduje oczekiwania od władzy, by ta "obroniła" go przed takimi wrogami? Władza zaś wtedy tylko by się wywiązała z tego zadania, gdyby sprawiła w jakikolwiek sposób, by dookoła nie było widać innych ludzi którzy by odstawali od jednego sposobu życia, którzy by się wyróżniali. Wtedy nie byłoby stresów, żalów, zazdrości i niechęci, bo wszyscy mieliby mniej więcej tak samo, nawet jeżeli byłoby tego niewiele.
Może po prostu władza w Polsce powinna być tak silna, tak opresyjna dla wszystkich obywateli, by nie pozwalała na żadne samowolne działanie? Wzbudzałaby strach we wszystkich a tym samym także podziw i szacunek. Można by było wtedy z czystym sumieniem podporządkować się całkowicie takiej władzy, rozpłynąć się w niej, wyzbyć się jakiejkolwiek przejawów swojej indywidualności.
Może jednak każdy Polak powinien wziąć odpowiedzialność za państwo, powinien czuć że cząstkę Polski nosi w sercu i zobowiązany jest do tego by o tę swoją cząstkę zadbać jak najlepiej. Zobowiązany jest swoim własnym indywidualnym działaniem dbać o tę cząstkę ze wszystkich sił.
"Póki my żyjemy ona żyje też".