Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 3311 komentarzy

obiektywizm

programista - NIGDY NIE BĘDĘ ŻYŁ DLA INNEGO CZŁOWIEKA ANI PROSIŁ GO, BY ŻYŁ DLA MNIE

Wszechmiłość

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Skoro się odrzuciło miarę człowieka, wynikającą z jego dzieła, wszyscy są równi i uczucie biernej solidarności obejmuje ich bez względu na to co czynią i czym są.

             Miłość, uczucie dobre i piękne. Nikt chyba by się nie odważył na sformułowanie jakiejkolwiek krytyki jej dotyczącej. Tym bardziej każdy, kto w swoich propozycjach weźmie ją na swoje sztandary wytrąca przeciwnikom z ręki wszelki oręż. Nie powinniśmy się zatem dziwić na częste zasłanianie się tym pojęciem w głoszonych modelach organizacji narodu.

            Warto jednak przypomnieć, iż był jeden taki polski myśliciel, który nie przestraszył się konfrontacji z taką potęgą. Jan Stachniuk, myśliciel kontrowersyjny okresu międzywojennego, przedstawił swój własny sposób na rozumienie miłości w ramach organizacji życia społecznego. Problematykę miłości poruszył on w kontekście dylematu światopoglądów wyznawanych przez ludzi, a w szczególności przez Polaków. W eseju „Chrześcijaństwo a ludzkość” napisał:

 
W umyśle ludzkim błyska idea pogrążenia się w żywiole biologicznym, w przepływie życia, jaki tworzy ciągłość fizjologiczna - narastania, płodzenia, rozwijania się, dojrzewania. Psychika człowieka, z konieczności zwrócona ku temu światu, pogrąża się we wszechobejmującym żywiole trwania, traktuje to jako odkrycie uroku tajemnych bezkresów istnienia, upojenie się odczuciem współistnienia ze wszystkimi żywymi tworami natury. Dzięki skierowaniu strumienia naszych doznań w ten żywioł zdobywamy radosny skądinąd ogląd bytu, poczucie pełni, wykwitające z solidarności żyjącego ciała natury, którego cząstką jesteśmy. Radością jest uświadomienie sobie, że się żyje, wieczyście trwa w przepływie form istnienia, nie ulega się koszmarowi całkowitej śmierci, a to dzięki odradzaniu się ciągłości pokoleń. Na tym podłożu utrwala się mistyka wspólnoty wielkiego żywiołu biologii.
Akcentowanie mistyki wspólnoty biologicznej prowadzi nas w świat odmienny od tego, który znamy z personalizmu. Odczucie ogólnej solidarności istnienia usuwa przedział pomiędzy poszczególnymi jednostkami ludzkości, a z kolei i pomiędzy innymi żywymi tworami. Więzią jednoczącą wszystkie gatunki jest bijący puls życia. Jednakowo pracuje serce ludzkie, konia, psa, krowy, wszystkich ssaków; jednakie są procesy fizjologiczne ssaków, ptaków, gadów, roślin i bakterii. Wszystko jest wspólnotą biologiczną trwania, wyrastającą z konkretu "wielkiego ciała żywej duszy".
Mistyka wspólnoty biologicznego trwania jest fundamentalnym doznaniem każdego dekadenta. Doznanie to zostało nazwane słowem miłość. Sądzimy, że lepiej oddawałoby jej treść słowo "wszechmiłość". (…) Cała problematyka "miłości" jest nadbudową świadomościową nad konkretem "wielkiego ciała żywej natury".
Pierwiastek "miłości" jest nakierowany na szczęście fizjologiczne, które - mniema - może uzyskać zwracając się do wieczystego wrotu biologii, czyli do "królestwa miłości". Każdemu, kto żyje wizją miłości, jej królestwo pojawia się tuż, tuż, na odległość wyciągniętej ręki.”

 
            Dalej opisuje w eseju „Walka o zasady” własny pogląd na intencję i zamiary kryjące się pod stosowaniem pojęcia miłości:

 
Okropnościom prawa walki o byt przeciwstawia nakaz "miłości". Założenie jest dziecięco proste: „człowiek" (czytaj naga egzystencja osobnicza) chce spokojnego szczęścia, odprężenia dosytu, a temu wszystkiemu przeczą prawa walki o byt: ubóstwo, surowość konkurencji, egoizm, pożeranie się wzajemne, wydzieranie dóbr, walki klasowe o podział dochodu społecznego, wojny imperialistyczne o kolonie, surowce - stąd cierpienia i ból; wyjście stąd bardzo proste - zaprzeczyć prawom walki o byt, a kierować się prawem miłości. (…) Prymat uczucia "miłości" w intencji usuwa źródło cierpień, poprzez zaprzeczenie całej rzeczywistości. Miłość nie pozwoli wszak "krzywdzić człowieka". - Wprawdzie nie może ona zwiększyć ilości chleba, mleka, mięsa, węgla, nafty, mieszkań, maszyn, ale usuwa to co z brakiem jest strukturalnie związane - walkę o podział i ból. Opiera się o złudę, że cierpienie nie wynika z braku, lecz z jego przejawu-wałki. W myśl tej maksymy chce usunąć strukturalny przejaw braku, nie troszcząc się o sam brak, i niedostatek czegoś jako źródło walki. Gdy wilk rozpocznie "miłować", jagnięciu nie grozi cierpienie z powodu jego pożarcia. Walka o byt i obrona bezradności dekadenta poprzez ideę ,.prymatu miłości", są to problemy odwieczne.(…)
Niespokojny duch powinności dzieła u niektórych osobników jest źródłem niezliczonych cierpień, dla tych którzy chcą trwać w spokoju. Zawsze znajdą się jednostki, lub zespoły, które dążą do czegoś więcej niż wegetacji, Mącą one zastój, stwarzają ruch, który pociąga za sobą wszystkie okropności zmagań się, walki, zmiany, - wyzwala namiętności, burzy statykę od zewnątrz i wewnątrz. W ten sposób zestala się świat w dwóch układach:
a) niespokojny, walczący, zmieniający się, rozwijający, i
b) jego ofiara - poniewierany, gwałcony, cierpiący, tęskniący do sielskiej ciszy i statyki.
Drugi układ usiłuje rozbroić pierwszy za pomocą broni genialnie prostej lecz mało skutecznej: apeluje do "miłości bliźniego". Gdy niespokojne duchy w układzie pierwszym będą wyznawać miłość bliźniego (tj. uznają nagą egzystencję za cel dążeń), to tym samym poniechają wszelkich praktyk - a więc wszelkiej aktywności - która cierpienie sprawia. (…)
Naga jaźń, szukająca odosobnienia i ciszy, odwracająca się od czynnego życia, nie może uciec od siebie samej. Impulsy popychające człowieka do pełnego i twórczego życia, nie mając ujścia, stają się siłą dezorganizującą osobowość od dna jej psychiki. Odczuwa się to jako głęboki smutek i niepokój przemijania życia. Rychło dostrzega się że w podobnym stanie duchowym znajdują się wszyscy inni, całe otoczenie społeczne. W ten sposób rodzi się uczucie biernej solidarności cierpiących na smutek nieudanego życia. Biorąc pod uwagę, że człowiek nie może "zatracać się" w budowie dzieła, dochodzi się do stwierdzenia, że tylko czyste trwanie jest rzeczą godziwą. Lecz wówczas zjawia się odczucie, że coś się w mechanizmie życia gruntownie zepsuło i samo życie staje się męką. Skoro jednak i inni cierpią podobnie, rodzi się naturalna solidarność nieszczęśliwych. Nic innego nie pozostaje jak litować się nad sobą kochać wzajemnie, darzyć się beznadziejnym uczuciem miłości, wykwitającym z solidarności niedoli. Rozpłynąć się w wielkim żywiole czystego trwania, uzyskać spokojnie poczucie współistnienia ze wszystkim co oddycha, rośnie - oto obraz statycznego szczęścia. Nie ma tu wartościowania uczuć miłości. Kocha się wszystko co istnieje: bliźniego, bez różnicy, czy jest wrogiem czy przyjacielem, wybitnym uczonym lub nieukiem. Skoro się odrzuciło miarę człowieka, wynikającą z jego dzieła, wszyscy są równi i uczucie biernej solidarności obejmuje ich bez względu na to co czynią i czym są.”

 
            Może te poglądy Stachniuka spowodują, że inaczej będziemy patrzyli na ideologie chowające się za tarczą „miłości”.

KOMENTARZE

  • @
    Przeczytałem z zainteresowaniem, już to dlatego, że okazuje się, iż moja definicja miłości miała swe poprzednictwo.
    czyli nie jest to myśl zupełnie nowa (są pewne różnice pojmowania).

    Natomiast w podsumowaniu występuje pewien błąd logiczny: Stachniuk a priori przyjmuje, że bogactwo życia wiąże się z doznaniami, posiadaniem itd.
    Należałoby to wyjaśnić i zdefiniować.

    Jest to odwieczny konflikt między hierarchicznością a współistnieniem - i dalsze z tego wynikające konsekwencje. W sumie Stachniuk mnie nie przekonał.

    Myślę, że lepszym byłoby przedstawienie obu opcji życia (współżycia) i konsekwencji zastosowania.

    Mamy przykład Opary, który poszedł drogą posiadania, aktywności, władzy. Jakie efekty uzyskał i czy może to być wzorem dla innych?
    No i czy od ma satysfakcję przeżycia swego życia właściwie.
    Bo samo rozliczenie autobiografią sugeruje, że raczej nie.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:05:16
    Stachniuk konsekwencje stosowania obu opcji przedstawia w eseju "Dzieje bez dziejów" - na przykładzie Polski. Wg niego Polacy opowiedzieli się za opcją współistnienia w okresie kontrreformacji i to doprowadziło do upadku państwa Polskiego.
  • Dam 5* (za tekst J.Stachniuka), choć podejrzewam, że pańskie intencje są przeciwne ideom Zadrugi
    Główne idee Zadrugi

    Antropocentryzm
    Człowiek jest czołem ewolucji świata. Zadruga jest antropocentryczna gdyż uważa człowieka za jedynego twórcę i potencjalnego gospodarza swoich dziejów. Mogłaby powtórzyć Człowiek jest miarą wszechrzeczy (Protagoras).

    Kultura i wspakultura
    Kultura jest historycznym procesem uprawy człowieka tak, aby zwiększała się jego moc sprawcza, panowanie nad naturą. Przejawia się w kulturowytworach. To, co sprzyja przyrostowi mocy sprawczej człowieka należy do sfery kultury. To, co sprzyja obecnym w człowieku (jak u wszystkich ssaków) tendencjom do bytowania jedynie na poziomie wegetacji, kwietystycznym – jest wspakulturą. Cechami wspakultury są:

    Personalizm (osobniactwo) – stawianie interesów jednostki ponad wspólnotę, do której należy

    Wszechmiłość – solidarność ze wszystkim, co żyje, kochanie wszystkich oznaczające wszak nieważność czegokolwiek;

    Moralizm – jałowe doskonalenie się wewnętrzne, obojętność na zewnątrz;

    Spirytualizm – umieszczenie celu człowieka w zaświatach;

    Nihilizm – negacja świata kultury;

    Hedonizm- dążenie wyłącznie do szczęścia osobistego, postawa nie płacącego konsumenta.

    Można więc odczytać dzieje różnych cywilizacji ludzkich jako zmagania się kultury z wspakulturą. Chrześcijaństwo jest wspakulturą głównie z uwagi na spirytualizm i wszechmiłość. Ale w cywilizacji zachodu znana jest od XVIII w. wspakultura laicka – Oświecenie, wysuwające na plan pierwszy personalizm i wszechmiłość oraz hedonizm, ale w połączeniu z ateizmem, deizmem lub agnostycyzmem. Ta formacja dominuje obecnie w kulturach wywodzących się z Europy Zachodniej.
    (...)
    Naród i nacjonalizm

    Naród jest bytem rzeczywistym istniejącym w wypadku Polaków – od średniowiecza, na bazie jeszcze starszych wspólnot. Jednostka ma wobec niego obowiązki niezbywalne – pod tym względem Zadruga podziela opinie wczesnej endecji (Zygmunta Balickiego i Romana Dmowskiego). Nacjonalizm jest postawą naturalną, nie oznacza on jednak szowinizmu, który Zadruga potępiała.
    (...)
    Zwycięstwo kontrreformacji w Polsce (XVI/XVII w.) zmieniło polski charakter narodowy, gdyż w masach uległy uwewnętrznieniu ideały katolickie i utożsamiono katolicyzm z polskością. Polak w masie przestał kierować się interesem narodu i racją stanu a zaczął – interesem Kościoła katolickiego. Był Polakiem językowo i biologicznie, w jakiejś mierze kulturowo (obyczajowość), ale politycznie – tylko katolikiem. (...) Zmiana charakteru narodu zrodziła wszechstronny upadek doby saskiej, zakończony rozbiorami.
    - - - - -
    We wrześniu 1949 J.Stachniuk został aresztowany przez UB w Bydgoszczy.
    W pokazowym procesie prokurator zażądał kary śmierci, jednak wyrokiem z 9 lipca 1952 roku Stachniuka skazano na 15 lat więzienia. Sąd Najwyższy wyrokiem z 24 grudnia 1953 roku zmniejszył tę karę do lat ośmiu, a po zastosowaniu amnestii kara wynosiła siedem lat. Razem z nim w tym procesie sądzeni byli: Teodor Jakubowski („Wodzibor”), Janina Kłopocka („Lubomira”), Bogusław Stępiński („Wojsław”). Stachniuka zesłano do jednego z najcięższych więzień (Barczewo) skąd wyszedł w 1955 jako człowiek chory wskutek tortur w śledztwie i w więzieniu. 15 sierpnia 1963 roku zmarł w zakładzie leczniczym w Radości koło Warszawy.

    Opracowanie tekstu: Tomasz „Barnim” Szczepański
    ____________________________________________

    I rzecz wielce znamienna Kościół i żydo-bolszewia PRL niszczyła wszelkie przejawy narodowych, nacjonalistycznych idei oraz ludzi i organizacje je propagujące. Dzisiaj te idee, ludzie i organizacje są tak samo niszczone przez syjonistyczne reżimy Zachodu, w tym w IIIŻydo-RP/Polin.
    DK
  • @programista 13:20:40
    Akurat jestem przekonany, że upadek państwa należy łączyć z poddaniem się idei kontrreformacji i rezygnacją z własnej idei; zdegenerowali się ci, którzy mieli być strażnikami polskości - czyli szlachta.
  • @Rzeczpospolita 13:33:18
    Stachniuk przedstawił ciekawą podstawę ideową, pozwalającą oceniać konkretne rozwiązania organizacyjne.
    Bardzo mi się właśnie u Stachniuka podoba to, że jeżeli coś krytykuje to uzasadnia tę krytykę konkretnymi zarzutami odnoszącymi się do idei bazowej - czyli do "przyrostu mocy sprawczej człowieka", do realizacji "woli tworzycielskiej".
    Na poziomie tej właśnie idei w pełni zgadzam się ze Stachniukiem.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:34:07
    Stachniuk pokazuje w jaki sposób dokonała się ta degeneracja.
  • Autor
    Po co Pan tu prezentuje te wynaturzenia Stachniuka?

    Nawet jeżeli, to mogłyby to być adresowane wyłącznie przeciw żydom i protestantom, bo katolików to nie dotyczy.

    - I to z wyraźnym zastrzeżeniem, bo tytuł "dzieła" Stachniuka dotyczy chrześcijaństwa, a jest mylący.


    Nigdzie tu nie ma iż miłość jest łaską, a czyny miłości wymagają ofiary z siebie, że miłość nie ma na celu szczęścia własnego i brania, a szczęście i dobro osoby kochanej i dawanie jej przede wszystkim siebie.


    Pan, który w informację o sobie wpisał iż "NIGDY NIE BĘDĘ ŻYŁ DLA INNEGO CZŁOWIEKA ANI PROSIŁ GO, BY ŻYŁ DLA MNIE"
    porywa się na wypowiadanie się o miłości?

    Cóż z tego może wyniknąć jak nie żydowsko-protestanckie kłamstwo?
  • @programista 13:20:40
    Współistnienie ma źródło w pogaństwie. Jest tym samym co tolerancja dotycząca w zła, tylko że współistnienie dotyczy moralności.
    To to samo co poganie decydujący się współistnieć z demonami w swoim otoczeniu.

    Stachniuk podpatrzył pewną patologię u polskich elit, ale nie była ona powszechna, a poza tym wzmacniana przez wrogie siły zewnętrzne zwłaszcza korupcją i psuciem obyczajów.
    Starczy popatrzyć na dzieło księdza Skargi który zdecydowanie z takimi postawami walczył.

    Natomiast uwaga Stachniuka ma sens odnośnie krytyki tego co dziś nam narzucają żydzi i protestanci w ich korporacjoniźmie-syjoniźmie-globaliźmie narzucanym całemu światu i katolickiej Polsce też.
  • @miarka 14:17:34
    "Po co Pan tu prezentuje te wynaturzenia Stachniuka?"

    Bo mogę i wydają mi się ciekawe - a na tym portalu na szczęście nie ma cenzury. Jeżeli drażnią Pana poglądy z którymi się Pan nie zgadza to po prostu proszę ich nie czytać.

    "tytuł "dzieła" Stachniuka dotyczy chrześcijaństwa, a jest mylący."

    Moim zdaniem nie jest, gdyż w tym dziele Stachniuk powołuje się na teksty uznanych chrześcijańskich myślicieli, uznanych często za świętych.

    "czyny miłości wymagają ofiary z siebie"

    Trzeba sobie dobrze zdawać sprawę z niuansów jakie mieści w sobie takie określenie zależnie od tego na co kładzie się nacisk. Można skupiać się na kwestii "ofiary z siebie" a można też skupiać się na maksymalnym zwiększeniu "szczęście i dobro osoby kochanej".
    Wypada powołać się na słowa Anthony'ego de Melo, chrześcijanina i jezuity - nie wyobrażał on sobie miłości pomiędzy dwoma osobami gdy każda z nich wymaga od drugiej poświęcenia na swoją rzecz.
  • @programista 14:47:01
    "Wypada powołać się na słowa Anthony'ego de Melo, chrześcijanina i jezuity - nie wyobrażał on sobie miłości pomiędzy dwoma osobami gdy każda z nich wymaga od drugiej poświęcenia na swoją rzecz".

    Chyba nie wypada, bo zdaje się że Kościół go potępił, a na pewno się z jego wypowiedziami nie utożsamia.

    A właśnie co do miłości mamy "Nowe przykazanie": "Abyście się nawzajem miłowali".
    No to jak? - Słuchamy Jezusa, czy Jezuity?

    A miłość wzajemna nie jest jednoczesna - raz kogoś bardziej kochamy, raz kogoś innego, raz siebie. Przecież miłość to nie egoizm. Jezuita tego nie widzi.
  • @programista 14:47:01
    I jeszcze jedno:
    "Trzeba sobie dobrze zdawać sprawę z niuansów jakie mieści w sobie takie określenie zależnie od tego na co kładzie się nacisk. Można skupiać się na kwestii "ofiary z siebie" a można też skupiać się na maksymalnym zwiększeniu "szczęście i dobro osoby kochanej"."

    Nieprawda. Nikt kto kocha nie "skupia się na kwestii "ofiary z siebie"". To by był egoizm czy nawet narcyzm, nawet zamierzona interesowność, ale nie miłość.
  • @miarka 14:58:44
    Przede wszystkim sami myślimy i wnioskujemy, a nie zastanawiamy się jedynie nad wyborem kogo mamy słuchać. A samodzielne myślenie wymaga uświadomienia sobie że może być wiele różnych spojrzeń na ten sam temat. Oraz oceny przedstawionych argumentów dla każdego podejścia.

    "A miłość wzajemna nie jest jednoczesna"

    Bez komentarza.
  • @miarka 15:03:48
    Wolno Panu zaprzeczać istnieniu innych poglądów niż pańskie.
    Tylko sobie wystawia Pan tym samym odpowiednie świadectwo.
  • @miarka 15:03:48
    Panie "miarka",
    nie morduj Pan tego tekstu swoim religijny szowinizmem, ale spróbuj użyć logicznych argumentów "za" lub "przeciw" względem poglądów J.Stachniuka - podkreślę: logicznych argumentów, a nie jakichś scholastycznych określeń wyprowadzonych z dogmatów.

    I czy to się Panu podoba, czy nie, musi Pan się pogodzić z rzeczywistymi i oczywistymi faktami, że każda religia jest tworem ludzkiego umysłu i jeśli wpływa na ludzkie postawy społeczne i polityczne podlega ocenie wartościującej.
  • @programista 15:10:52
    ""A miłość wzajemna nie jest jednoczesna"
    Bez komentarza"

    Rzeczywiście trzeba tu rozszerzenia.
    To było odnośnie czynów miłości, a więc powinno być:
    "A miłość wzajemna nie jest wyrażana czynem jednocześnie".
  • @Rzeczpospolita 15:40:11
    "spróbuj użyć logicznych argumentów "za" lub "przeciw" względem poglądów J.Stachniuka - podkreślę: logicznych argumentów, a nie jakichś scholastycznych określeń wyprowadzonych z dogmatów"

    Ja nie mówię o dogmatach, a o tym że Stachniuk odlatuje od rzeczywistości sugerując że to co wypisuje dotyczy i katolików.


    "I czy to się Panu podoba, czy nie, musi Pan się pogodzić z rzeczywistymi i oczywistymi faktami, że każda religia jest tworem ludzkiego umysłu i jeśli wpływa na ludzkie postawy społeczne i polityczne podlega ocenie wartościującej".

    Nie każda. Pogańska każda, sekciarska faryzejsko-talmudyczna czy odchodząca od chrześcijańskich korzeni protestancka też, ale nie katolicka. Ta jest duchową (nie umysłową), wprost płynącą z objawienia Bożego, w tym z objawienia przez Jezusa Chrystusa Jego nauki dla nas.

    Poza tym jeśli jest religią, a nie wymysłem ludzkim czyli ideologią, to nie ma żadnego wartościowania, bo zawsze dotyczy świętości bezwzględnej, czystych idei, oraz moralności (a tu nie ma żadnych handli czy kompromisów, a gdyby było wartościowanie religii to by były, a więc i religie by były tylko poglądami).
  • @programista 15:12:59
    "Wolno Panu zaprzeczać istnieniu innych poglądów niż pańskie.
    Tylko sobie wystawia Pan tym samym odpowiednie świadectwo".

    Co Pan tu z tym "wolno"? Przecież jak nie widzę tych poglądów, to głoszę prawdę, a ona nie potrzebuje ani praw ani wolności żeby ją głosić.

    Poglądem nie jest to co kto che żeby było, ale idea której jest gotów ofiarnie służyć i jej bronić.

    To Pan tu nie ma poglądu, dlatego mnie tak ochoczo odsyła do jakiegoś "votum separatum".
  • @Rzeczpospolita 15:40:11
    A co do poglądów Stachniuka który się porywa na pisanie o miłości, to przecież pisałem i odnośnie nich:
    "Nigdzie tu nie ma iż miłość jest łaską, a czyny miłości wymagają ofiary z siebie, że miłość nie ma na celu szczęścia własnego i brania, a szczęście i dobro osoby kochanej i dawanie jej przede wszystkim siebie."

    Czyż to nie są wystarczające argumenty obalające jego tezy? Czyż on ma pojęcie o miłości?
  • @programista 15:12:59
    Pan Jan Stachniuk dobrze przybliża do istoty chrześcijaństwa, myśl filozoficzną.
    Dzięki, pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031