Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 3311 komentarzy

obiektywizm

programista - NIGDY NIE BĘDĘ ŻYŁ DLA INNEGO CZŁOWIEKA ANI PROSIŁ GO, BY ŻYŁ DLA MNIE

Konflikt światopoglądów

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Życie, to wytężone i skuteczne działanie spełniające dzieło. Przeciwieństwem tego jest upatrywanie w wytężonym działaniu zamiast istotnej treści życia ludzkiego. czegoś, co to życie zubaża i rozstraja.

            Bogacze chcą przede wszystkim władzy nad pozostałymi ludźmi, korporacje rządzą państwami, 26 osób ma tyle samo majątku co biedniejsza połowa reszty ludzi, banksterzy zabiorą za długi naszą własność, hipermarkety zniszczą Polskie rolnictwo, działanie dla zysku szkodzi społeczeństwu. Trzeba koniecznie przeciwdziałać tej niesprawiedliwości i agresji, trzeba repolonizować korporacje, zabronić dziedziczenia zbyt dużych majątków, golić opodatkowaniem przedsiębiorców jeśli nie chcą się dzielić.
            To próbka bardzo popularnych w różnych miejscach poglądów, zyskujących poparcie i poklask. Z drugiej strony odzywają się głosy, że jak ktoś jest bogaty to taka była wola społeczeństwa które dobrowolnie płaciło za to co stworzył akurat ten bogacz, że wielkie przedsiębiorstwa to efekty skali dzięki wydajniejszej produkcji, że niektórzy ludzie chcą mieć towary jak najszybciej i dlatego sami dobrowolnie się zadłużają, tak samo jak państwa, że organizacja dystrybucji wymaga wysiłku i kapitałów. Głosy iż interwencja państwa spowoduje wycofywanie kapitałów z realnej produkcji w te miejsca z których można szybko uciec, że państwowe przedsiębiorstwa będą niewydajne bo bez patrzenia na zysk nie wiadomo co i kiedy produkować.
            Kiedy powstał ten spór? Z natężenia emocji po obydwu stronach, z zaangażowania oponentów można by sądzić że niedawno. A może ma już wiele dziesiątków lub setek lat, lecz jest tak poważny i istotny, że ciągle stwarza nierozwiązywalne napięcie uczuć?
            Sięgnąłem do Jana Stachniuka, niszowego i kontrowersyjnego Polskiego myśliciela lat międzywojennych i powojennych. W eseju „Walka o zasady” znajduję:
 „ Istnieją dwa biegunowo przeciwne typy przeżyć emocjonalnych, posiadających swoje odpowiedniki światopoglądowe.(…) Pierwszym elementem jest doznawanie życia i świata jako zadania do spełnienia. Sposób naszego doznawania tajemnicy bytu może być dwojaki: świat przyrody żywej i martwej, świat ludzki i najbardziej tajemniczy świat wewnętrzny człowieka, rysować się mogą jako teren do zdobycia i przeistoczenia na coś lepszego i pełniejszego. Świat więc może się rysować jako współmierny do człowieka, jako czarujące dzieło do spełnienia, lub też wręcz przeciwnie, jako coś sztywnego, skostniałego i obcego, a nawet wrogiego. W pierwszym wypadku ogromne życie przewalające się w nas i poza nami nosi znamiona jednorodności, uchwytności i obliczalności, co pozwala zakwitnąć idei jego obróbki – świadomego przeistaczania na doskonalszy kształt. Świat staje otworem dla zdobywczej inwencji człowieka (…). Temu widzeniu przeciwstawia się odczucie świata jako opornego, niewspółmiernego z człowiekiem, nie nadającego się do opanowania, zdradzieckiego i przeciwstawnego. Rozwinięciem pierwszego stosunku do bytu jest widzenie świata dokonywanych przez człowieka dzieł – w aureoli piękna. Prowadzi to z kolei do uczucia powinności wobec dzieła, do radosnej woli dokonania wkładu indywidualnego w procesy budowania kultury. W ślad za tym idzie zrodzenie się woli sprawczej mocy i przytaknięcie temu wszystkiemu co z nią jest związane. Przeciwieństwem tego jest doznawanie dzieła kultury – a więc rozwijającej się techniki, nauki, gospodarstwa, industrializacji, piatiletek, sprawnej państwowości, wzorów sprawczego człowieka, jako czegoś brzydkiego, dysharmonijnego, kaleczącego niezmienny stan natury i człowieka w naturze.(…) Przy tym odruchu nie do pomyślenia jest to co nazwaliśmy uczuciem powinności wobec dzieła, a co za tym idzie i brak woli mocy sprawczej. Niema tu miejsca na radosną afirmację woli przeistoczenia świata, budowania sprawczej mocy, przytaknięcia procesom industrializacji, i temu co je warunkuje.”
            Świat jako przedmiot do obróbki, do zdobycia, do budowania, lub z drugiej strony wrogi, sztywny i niezmienny. Jak ma się w tym świecie odnaleźć człowiek? Czy ma go zmieniać, obrabiać, tworzyć własne dzieła, coraz większe i większe, we własnym działaniu upatrywać szczęścia, czy poddać się jego niezmienności i sztywności a szczęścia szukać w innej sferze? Autor odpowiada:
„Z doznania świata jako dzieła do spełnienia wynika drugi element: radosna zgoda na działanie spełniające dzieło. Świat rysuje się jako coś, co rośnie i doskonali się poprzez skuteczne działanie spełniające. Jest ono nierozłącznie związane z samą istotą bytu. stanowi jego wewnętrzny miąższ. Życie, to wytężone i skuteczne działanie spełniające dzieło. Przeciwieństwem tego jest upatrywanie w wytężonym działaniu zamiast istotnej treści życia ludzkiego. czegoś, co to życie zubaża i rozstraja. Wyraża to znana maksyma: życie kontemplatywne jest wyższe niż życie aktywne. Nieczynienie, niedziałanie, zluźnienie napięć duchowych i mięśni rysują się jako stany wyższe, dające głębsze doznanie szczęścia, niż napięta pragmatyczna wola czynu. Stąd prosta jest droga do trzeciego elementu. Nazwać go można "wolą instrumentalną". Jeśli "skuteczne działanie spełniające" otwiera doznanie pełni życia, to tym samym musimy radośnie się zgodzić na to wszystko, co skuteczność działania potęguje. Są to środki wzmagające rozmach czynu: idea władania, wiedza, technika, organizacja, kult czynnego życia i instytucje temu służące. Jeśli jednak stoi się na stanowisku wyższości "wita contemplativa" nad "wita activa", konsekwencją musi być zdecydowana negacji woli instrumentalnej. Wyraża ją lęk przed zgubnymi .,przerostami" techniki, nauki, postępu, nieokiełznanej aktywności, molocha organizacji państwa, władzy itp. Ostatnim elementem jest doznanie historycznego charakteru dzieła kultury. Świat, jako kulturowe zadanie do spełnienia, nieskończenie przerasta swymi wymiarami indywidualne życie. Jednostka czuje, że jej życie, nawet najbardziej owocne, jest tylko etapem w budowie czegoś wielkiego. Od pokoleń poprzednich przejmuje ona pewną ciągłość i ma ją przekazać swoim następcom. Stąd historyczny charakter dzieła. Jesteśmy tym, czym nas stworzyła przeszłość. W przeciwieństwie do tego można traktować swe życie jako coś zupełnie niezależnego od historii. Niema tu poczucia odpowiedzialności przed historią. Wyraża ją znana formuła: "Szczęśliwe narody nie mają historii".”
            Działanie człowieka, tworzenie, budowanie rodzi konflikt oceny, dla jednych będzie to sens życia, powinność, stan wyższy, dla drugich wprost przeciwnie. Z tego samego eseju:
„Zasady konstruktywne i rozpadowe są rozprowadzeniem dwóch, przeciwstawnych sobie światopoglądów, które walczą w dziejach ludzkości o przewagę. Światopogląd konstruktywny rysuje świat jako dzieło, spełniające się poprzez niezmordowaną pracę twórczą człowieka. Rzutuje on wizję szczęścia człowieczego, które uzyskujemy w wytężonym trudzie, w najwyższym napięciu naszych władz fizycznych i duchowych, w nieustannym parciu naprzód, w walce o nowe, wydajne formy ustroju społeczno-gospodarczego, o postęp i rozwój. Nieustanny rozwój środków wzmagających nasze władztwo wobec natury, postęp metod współżycia i współdziałania, dzięki którym następuje przyrost sprawczej mocy społecznej, dynamiki czynu, usprawnianie wzorów życia duchowego, dających wzmożony, ekstatyczny sposób doznawania życia, oto kierunek ewolucji jemu właściwy. Perspektywy otwierane przez światopogląd rozpadowy są wręcz przeciwne. Wizja szczęścia jemu właściwa jest wynikiem pełnej rezygnacji z wytężającego, owocnego trudu. Jest to szczęście statyczne, najbardziej odpowiadające stanowi osłabienia, wyczerpania, starości.”
            Wydaje mi się, że opis Stachniuka jest powiązany z konfliktem, który opisałem na początku. Że sprowadza się on do starcia pomiędzy wytwórczością i biernością. Konflikt nie wygląda na zjawisko młode, świeże, raczej na coś starego, wiekowego co towarzyszy nam ludziom od bardzo dawna, jak ropiejąca drzazga. Nadal nie ma rozwiązania, ciągle ma bojowników po obu stronach, rozdzierających nigdy nie zagojona ranę w ciągłym konflikcie którego końca nie widać.  
 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Wszystko mieści się w słowach: "czyńcie sobie ziemię poddaną".

    Przeczytałem z uwagi na Stachniuka.
    Cóż. Nie myślałem, że miał tak zboczone poglądy. Pewnie dlatego nie ma spójności w jego wizji. Dla mnie trochę płytkie ujęcie.
    Wydaje się, że można wytworzyć inną wizję szczęścia - inną, bo nie rozważającą dążenia do szczęścia, bo każda droga jest fałszywa, ale do stanu, który może być uznany za "szczęśliwość".
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:25:47
    Ma Pan rację, do tego się sprowadza ideał Stachniuka. Ważne jest jak określa przeciwników tego podejścia.
  • Autor
    Bardzo dobry artykuł. Oczywiście jak coś dobrego to "niewidzialne"... a nawet opl... tfu, niech będzie, że obsmarkane, o!
    No cóż... Ostatnio se w międzyczasie posłuchałem na YouTube "Rozmowy z Bogiem" N. D. Walsch'a i... Tak właśnie jest Sariputta. Tak właśnie jest...
    Tak jak mówisz.
    Dzięki. Pozdro.
  • PS
    Cóż za ironia losu - jestem właśnie w trakcie lektury eseju Hannah Arendt, który dotyczy tej samej kwestii.

    Autorka prezentuje dwa podejścia do zapewnienia nieśmiertelności. Jedno rozpoczynające się od Platona, polegające na uzyskaniu nieśmiertelności poprzez przebywanie razem z bytami nieśmiertelnymi, które można znaleźć tylko w świecie myśli. Drugie, rozpoczynające się w epoce nowożytnej, przepełnionej zwątpieniem we wszystko, polegające na tworzeniu wielkich rzeczy w świecie materialnym, na tworzeniu historii.

    Moim zdaniem ten podział pokrywa się z dylematem Stachniuka.
  • @programista 18:41:46
    To ujęcie nie wychodzi poza kanon żydowskiego myślenia. czyli jest ograniczone.
    Dla mnie filozofia żydowska jest po prostu zbyt słaba i ma wyraźne ograniczenia.
  • tylko polemika z przytoczonym poglądem
    "jak ktoś jest bogaty to taka była wola społeczeństwa które dobrowolnie płaciło za to co stworzył akurat ten bogacz"

    społeczeństwo zapłaci krocie za narkotyki, ale nie można jemu ich dostarczać.

    Czy gwiazda muzyki pop załuguje na miliony ? Przecież muzyka to narkotyk, dla którego się zabija, jak słynna sprawa zabicia posiadacza walkmena w celu raczenia się tym narkotykiem.

    Dlaczego muzyka nie jest zakazana ? A przynajmniej jej odpłatne sprzedawanie ?
  • @Franek Ganek 17:27:32
    Także, podsumowując... Ślepi i głusi! Wstyd dla administracji. A niby tacy wierzący... Imitacje... Niczego nie pojmują. Nie umieszczono haseł typu "katolik", "Bóg"? Co z Wami jest?
    Ale kij z tym. Olać...
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:09:13
    Daj se Pan takie "motto" ("Wszelkie nie moje ujęcie nie wychodzi poza kanon żydowskiego myślenia") i dupy nie zawracaj... I tak przecież polemizować nie zamierza bo i pewnie nie umie.
  • @Franek Ganek 13:43:38
    A siedź se "Panku na Ganku" i dumaj jakim to wielkim myślicielem jesteś.
  • @Krzysztof J. Wojtas 13:59:23
    Łał! Ale to było genialne... Ta gra słów...
    Wy tylko powtarzać po sobie nawzajem potraficie? Małpami takich się zowie. Wiesz Pan, że takie medium podczas seansu nie myśli (bo to zniekształca odbiór przez sugestie). U wielu taki seans wydaje się nie kończyć.. Zombi. Wiecznie w trybie pilnego poszukiwania rozumu, życia. Bo swojego nie macie a coś trzeba robić, nie?
  • @Franek Ganek 14:17:35
    No i wyłazi ta żółć - produkt mentalnego trawienia "ganków".
  • @Krzysztof J. Wojtas 14:35:28
    Myślenie życzeniowe? Zluzuj Pan łydki, nie ma żadnej żółci - nie u mnie.
    Takie pitolenie Panu widzę odpowiada... Weź rzesz lepiej człowieku uzasadnij swoje pseudo zdanie zamiast jak zwykle tylko udawać, że coś umie.
    //To ujęcie nie wychodzi poza kanon żydowskiego myślenia. czyli jest ograniczone.//
    Tylko debil tak pisze nie uzasadniając, poproszony. Nie jest tak? I gdzie tu żółć?
    Dobra, żartowałem... Nie myśl Pan bo się spocisz. Weź se lepiej słówka poprzekręcaj żeby niby śmiesznie było... Z TZW Panu dobrze idzie... No już... brykaj... Pan, na swoje.
  • @Franek Ganek 14:51:44
    Jednak katolickość rodzi palanctwo.
    Widać, słychać i czuć.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:18:11
    //Jednak katolickość rodzi palanctwo. //
    Choć tak właśnie z Tobą jest, Panie Ksysiu to ja nie uważam tego za zasadę.
    Bujaj leszczu... Wiedziałem, że nie umiesz umotywować. Może Ci się wydaje, że umiesz ale na pewno nie jesteś tego pewien. Dla mnie to leszczostwo.
  • @programista
    58 odsłon :-)
    Trudno...

    PS: "„ Istnieją dwa biegunowo przeciwne typy przeżyć emocjonalnych"

    Oczywiście... żadne typy nie istnieją. No, ale musi być przeciwieństwo by coś mogło zaistnieć.

    "Bogacze chcą przede wszystkim władzy nad pozostałymi ludźmi"

    Bogacze nie istnieją... :-) No, ale ktoś czy tam coś musi istnieć... Ludzie chcą przede wszystkim władzy? Chyba nie... Szczęścia, spokoju raczej. Ale nie umią ;-)
  • @Franek Ganek
    Proszę nie być tak krytycznym wobec innych - temat jest do przemyśleń, dla spojrzenia na argumenty przeciwników z życzliwością. Nie prowokuje do agresywnego "nawalania" na jakąś jedną jasno określoną stronę to i nie wart jest popularyzowania. Jak widzę Pan także lepiej się czuje w ostrej dyskusji, w której czasem powód sporu niknie wobec chęci pokonania przeciwnika. Także sądzę że filozoficzne rozważania nie są obecnie w modzie i trudno znaleźć kogoś, komu by sprawiały przyjemność.
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:09:13
    Ciekawe czy nie zastanawiał się Pan nad takim paradoksem, iż odrzucając jakiś typ myślenia jako ograniczony sam Pan ogranicza własną myśl?

    Ale to jest tylko taka "żydowska" erystyka na którą nie musi Pan w ogóle zwracać uwagi.
  • @programista 18:07:48
    Chyba alogiczna retoryka.

    Owszem, mogę mieć ograniczenia i taka możliwość jest bezdyskusyjna.
    Jednak, skoro zauważam ograniczenie pewnej opcji ideowej - to należałoby założyć, że ogarniam tę ideę i dopiero w takim stanie mogę sobie pozwolić na stwierdzenie jej ograniczenia.
    Czyli takie stwierdzenie nie ma żadnego wpływu na ewentualność mojego ograniczenia.
  • @programista 18:04:45
    //Jak widzę Pan także lepiej się czuje w ostrej dyskusji, w której czasem powód sporu niknie wobec chęci pokonania przeciwnika.//

    No właśnie nie. Absolutnie. Odbiłem tylko palanta, tfu, piłeczkę jego bronią. Trik "lustrzane odbicie" ;-)
    Nie no ale przychodzi taki i ani be ani me a tylko... właśnie "be".
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:31:39
    //Owszem, mogę mieć ograniczenia i taka możliwość jest bezdyskusyjna.//
    Zdecydowanie.

    //Jednak, skoro zauważam ograniczenie pewnej opcji ideowej - to należałoby założyć, że ogarniam tę ideę i dopiero w takim stanie mogę sobie pozwolić na stwierdzenie jej ograniczenia.//

    To se chyba gdzieś zapiszę.... Uhaha!
    Nie no nic nie mówię. Za...iście ogarniasz!
  • @Krzysztof J. Wojtas 18:31:39
    Takie założenie wymagałoby większej liczby przesłanek. Ich brak uprawdopodabnia założenie wprost przeciwne.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031