Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
32 posty 2851 komentarzy

obiektywizm

programista - NIGDY NIE BĘDĘ ŻYŁ DLA INNEGO CZŁOWIEKA ANI PROSIŁ GO, BY ŻYŁ DLA MNIE

Funkcja wolności gospodarczej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie można w to uwierzyć, by udało się w dzisiejszych warunkach zastąpić motyw działania na własny rachunek, pod wpływem dążenia do zysku i przywiązania do własnego warsztatu pracy, innym motywem, bardziej skutecznym.

 

Największy i najpełniejszy rozwój gospodarczy zabezpieczy oparcie zwyczajnej działalności gospodarczej na własności prywatnej, na dążeniu człowieka, by ta własność przynosiła mu jak największy dochód. Nie można w to uwierzyć, by udało się w dzisiejszych warunkach zastąpić motyw działania na własny rachunek, pod wpływem dążenia do zysku i przywiązania do własnego warsztatu pracy, innym motywem, bardziej skutecznym. Polsce potrzeba kapitału. Nie wydaje się to możliwym, by kapitalizacja mogła postępować dostatecznie szybko, jeżeli nie utrzyma się i nie utrwali systemu prywatnej własności, który skłania ludzi do największych i najbardziej skutecznych wysiłków gospodarczych. Dla nas ten system nie jest cenny dlatego, że afirmuje święte prawo własności. Nie bronimy go w interesie jakichkolwiek warstw "posiadających", ani też w myśl liberalnej doktryny, które bierze za punkt wyjścia prawo jednostki, w szczególności prawo do indywidualnej własności. Dla nas własność prywatna i związana z nią wolność gospodarcza jest funkcją społeczną i z tego właśnie powodu zasługuje na obronę.
Podstawą kapitalizacji jest oszczędność. Gdy człowiek gospodarzy na własny rachunek, dla siebie i swoich dzieci, bardziej skłonny jest do oszczędzania, bardziej troszczy się o swoją przyszłość, aniżeli wówczas, gdy pracuje na cudzym, gdy jego dochód jest określony przez państwo. Człowiek, który sam rozporządza swym warsztatem pracy, więcej o niego dba, niż urzędnik, administrujący publiczną własnością. Nie potrzeba chyba przytaczać przykładów, ilustrujących to twierdzenie, byłoby to wyważaniem drzwi otwartych.
Nie mamy tu na myśli samej tylko biernej oszczędności, wyrażającej się w ograniczaniu konsumpcji i oddawaniu na procent zaoszczędzonych pieniędzy. Rozrost takiej biernej oszczędności godzi się doskonale z ustrojem, w którym jest bardzo mało lub nawet nie ma wcale wolności gospodarczej. Godzi się z kapitalizmem państwowym a nawet komunizmem. Rosja Sowiecka przeprowadza swoje piatiletki za dobrowolne "pożyczki", zaciągane u swych mieszkańców. Za dawnego, carskiego kapitalizmu, nie było w Rosji tylu "kapitalistów", ilu jest dzisiaj; bo dzisiaj tam każdy musi oszczędzać, pożyczać państwu, a to państwo solennie obiecuje, że będzie płaciło procenty od kapitału, Prospekty pożyczek państwowych rosyjskich nie różnią się niczym od prospektów pożyczek, rozpisywanych przez państwa "burżuazyjne". Można te zapowiedzi traktować w sposób humorystyczny i patrzeć z ironią na te miliony kapitalistów sowieckich, Ale jest faktem, że w państwach daleko posuniętego kapitalizmu państwowego ogromny nacisk kładzie się na rozwój ducha biernej oszczędności, na wyrobienie wśród społeczeństwa gotowości podpisywania pożyczek państwowych. A gdy zawodzi propaganda, wtedy zjawia się przymusowa kapitalizacja. Państwo staje się czynnym przedsiębiorcą, a obywatel biernym kapitalistą.
Sama możność przeznaczenia części dochodu na kapitalizację pieniężną nie jest jeszcze dla nas gwarancją, że wolność gospodarcza pełni swą funkcję społeczną. Zwyczajny obywatel oszczędza, a państwo dysponuje posiadanym przez niego kapitałem. Gdy tych długów państwowych nagromadzi się zbyt wiele, wtedy przychodzą różne konwersje i dewaluacje, A po pewnym czasie cały ten interes można od początku zaczynać - da capo al jine.
Jeżeli mówimy o funkcji wolności gospodarczej, to rozumiemy przez to coś więcej niż możność biernego oszczędzania. Mamy na myśli czynną, twórczą kapitalizację. Przypuszczamy, że istnieje dość rozległe pole, na którym, w ścisłych granicach prawa, może się rozwijać ta przedsiębiorczość, mogą powstawać nowe wysiłki produkcyjne, tworzyć się nowe wartości. Jednostka albo sama, albo w połączeniu z innymi, szuka zatrudnienia dla swych zdolności; wydobywa spod powierzchni ziemi jej zasoby, podnosi wydajność roli, buduje domy, ulepsza narzędzia, organizuje wymianę i zbyt towarów. W ten sposób wzrasta kapitał. Ten przedsiębiorca utrzymuje się na powierzchni, ten rozszerza swe przedsiębiorstwo, kto lepiej to wszystko potrafi robić.
Na możliwość zastosowania zasady wolności gospodarczej spójrzmy z czysto praktycznej strony. Istnieją dziedziny, w których prawie nikt, wyjąwszy socjalistycznych czy komunistycznych doktrynerów, nie poddaje w wątpliwość własności prywatnej i wolnej gospodarki. Taką dziedziną jest przede wszystkim rolnictwo. Wiadomo dobrze, że prowadzenie folwarku przez urzędników państwowych, o ile nie wchodzą tu w grę cele naukowe i doświadczalne, jest nonsensem. W rolnictwie odbywa się wciąż proces rozdrabniania wielkiej własności; i bez względu na to, jak się ten proces odbywa, czy uczestniczy w nim państwo czy nie uczestniczy, w ostatecznym rezultacie własność rolna przechodzi w coraz liczniejsze ręce, a tym samym umacnia się zasada własności prywatnej.
Przejdźmy do dziedziny handlu. Że państwo lub samorządy są kiepskimi kupcami, o tym dobrze wiadomo. Mechanizm obrotu wymaga wielkiej masy różnych pośredników, doprowadzających towar do konsumenta. Nikt poważnie nie myśli o tym, by upaństwowić handel detaliczny i drobny. Wielki handel, np. handel eksportowy, wymaga dużej swobody ruchów, szybkiej decyzji, śmiałości i ryzyka, do którego nie jest zdolne upaństwowione gospodarstwo. Przedsiębiorstwo państwowe może ostatecznie sprzedać na rynkach zagranicznych jakiś standaryzowany artykuł, może sprzedać zboże czy węgiel. Ale przedsiębiorstwa państwowe nie zdobędą rynków zagranicznych dla naszego przemysłu przetwórczego, nie zwalczą konkurencji innych ruchliwych i doświadczonych eksporterów.
Największy nawet etatysta, prowadzący państwowe przedsiębiorstwo górnicze lub przemysłowe, posługuje się w zbycie swych towarów prywatnym kupcem; czasami nawet administracja państwowa stwarza nieuzasadnione prywatne monopole, którym przypada lwia część zysku. A przemysł? Nikt nie myśli o tym, by upaństwowić całą wytwórczość przemysłową, łącznie z rzemiosłem.
Ale niekiedy formułuje się taką zasadę: przemysł wielki w rękach państwa, przemysł średni i drobny w rękach prywatnych. Otóż konsekwencją tej zasady byłoby najpierw stopniowe redukowanie przemysłu średniego, aż doszłoby do jego zaniku. A to z następujących powodów. Przemysł średni i drobny współzawodniczy z wielkim. Może w wielu dziedzinach wytrzymać to współzawodnictwo z wielkim przemysłem prywatnym; nieraz tamtemu pomaga państwo w tym współzawodnictwie. Z chwilą, gdy wielki przemysł przejmie państwo, gdy dochody z tego przemysłu będą nabierały stopniowo charakteru obciążeń fiskalnych, nie utrzyma się już średnia i drobna wytwórczość, bo państwo rozporządza różnymi sposobami, by usunąć współzawodnika. Będzie dążyło do jak największej koncentracji i racjonalizacji przemysłu, bo taka produkcja okaże się najtańszą. Będzie dążyło do standaryzacji potrzeb. Wytwórczość średnia i drobna stanie się anachronizmem, a w każdym razie straci swą samodzielność, a przez to i wartość.
Formuła: przemysł wielki w rękach państwa, średni i drobny w rękach prywatnej własności - może się komuś wydać dość ponętną. Ale jak poprowadzić granicę między przemysłem wielkim a średnim? Np. można by przyjąć za kryterium ilość robotników zajętych w zakładzie przemysłowym. Jednakże to kryterium jest bardzo zawodne. Fabryka, która oparta jest na zasadzie daleko posuniętej mechanizacji pracy, może zatrudniać 30 robotników, a przedstawiać wartość kilku milionów złotych; a przedsiębiorstwo z zakresu np. przemysłu konfekcyjnego, może mieć i setkę pracowników, a ze względu na bardzo mały kapitał zakładowy należeć do średniego przemysłu. Życie nie uznaje sztucznych granic i przedziałów, wymyka się spod formalnych ograniczeń. Bardzo łatwo można, stawiając przeszkody pewnym formom przemysłu, pchnąć jego ewolucję w niepożądanym kierunku, np. ku wyzyskowi pracownika przez chałupnictwo. Ale inna okoliczność jest ważniejsza.
Dlaczego ma się dążyć do upaństwowienia wielkiego przemysłu? Może ktoś wskazać na niebezpieczeństwo społeczne nadmiernej koncentracji produkcji, ale temu bynajmniej nie zapobiega przedsiębiorczość państwowa. Wskazuje się na ujemne następstwa hiper kapitalizmu, opanowania przemysłu przez wielkie koncerny finansowe. Ale można temu przeciwdziałać, można ograniczyć rolę bezimiennego kapitału, dać przewagę kapitałowi osiadłemu, ponoszącemu osobistą odpowiedzialność, nad kapitałem spekulacyjnym i koczowniczym, nie wprowadzając bynajmniej etatyzacji przemysłu. Jeżeli się uznaje walory prywatnej inicjatywy, jeżeli współzawodnictwo ma wydobyć na powierzchnię jednostki, najbardziej zdolne do życia, to nie ma sensu, by ograniczać z góry ich gospodarcze możliwości. Najzdrowsze jest takie przedsiębiorstwo, które rozrasta się stopniowo dzięki zdolnościom swego kierownika. Niechaj rozwija się z małego warsztatu fabryka, a z fabryki wielki zakład przemysłowy! Dlaczego ma się niwelować to, co wyrasta ponad przeciętność, co jest zdolne do życia i rozwoju? Czy system gospodarczy ma premiować miernoty?
Własność prywatna tylko wtedy spełni swą funkcję społeczną, gdy żyje w atmosferze zaufania i pewności, gdy jej ograniczenia wynikają z prawa, z istotnego dobra publicznego, a nie z doktryny, która ściga pewne postaci tej własności. Gdy się zacznie zabraniać tworzenia wielkich przedsiębiorstw, to nie wiadomo, na czym się to skończy, jak nisko się zejdzie. Wtedy już lepiej i racjonalniej jest wysunąć zasadę, że cały przemysł należy do państwa, przyznać się wyraźnie do socjalizacji. Po co uprawiać sadyzm w polityce gospodarczej?
 
Fragment
Roman Rybarski "Idee przewodnie gospodarstwa Polski"
Warszawa 1939 Zakł. Druk. F.Wyszyński i S-ka

KOMENTARZE

  • Misją państwa
    powinna być dbałość o rynek. Obok sektora prywatnego powinien istnieć sektor państwowy, którego celem nie jest maksymalny zysk, ale regulowanie rynku. Fałszywa jest teza, że najważniejszy jest rozwój gospodarczy. Kto chce niech się ściga. Pańswo powinno zapewnić stabilizację i bezpieczeńswo. Wielkość przedsiębiorstwa nie jest dobrym kryterium, ale pewne sektory powinny należeć wyłącznie do państwa.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY